wtorek, 2 maja 2017

2. Pozdrawiam. Harry Styles.


Scarlett:

Kiedy przekraczam próg swojego mieszkania na Avondale Rd w Londynie pierwsze co robię to kieruję się do swojego pokoju, aby włączyć laptopa. Klikam przycisk "On" tuż nad klawiaturą i w czasie kiedy komputer uruchamia się, udaję się do kuchni, aby zaparzyć sobie gorącą jaśminową herbatę, która jest jedną z moich ulubionych. Cóż mogę powiedzieć, jestem brytyjką z krwi i kości, to normalne. Wyciągam zieloną saszetkę z logo "Five O'clock" z szafki nad kuchenką i wsypuję herbatę do zaparzacza.
Po paru minutach udaję się z kubkiem ciepłej herbaty do pokoju, aby usiąść przy laptopie. Na początku wchodzę na gmail, aby sprawdzić, czy aby ktoś się nie zgłosił jako chętny do współwynajęcia mieszkania. Ogłoszenie o poszukiwaniu współlokatora wystawiłam w internecie jakiś miesiąc temu, a na razie nie zgłosił się nikt, kto by mi odpowiadał. Szukam współlokatorki, podkreślam, która jest schludna, sumienna i wyluzowana. Takiej, z którą można porozmawiać na luzie czy nawet pójść na kawę. Do tej pory zgłosiła się tylko dziewczyna, która jest typową blondyneczką. Multum makijażu na twarzy, usta po użyciu Full Lipsa*, ciuszki w kolorze rażącego różu i sztuczna opalenizna. Od razu wiedziałam, że się nie nadaje, po prostu bym się z nią nie dogadała.
Ku mojemu zdziwieniu po otwarciu poczty ukazuje się powiadomienie o nowym mailu. Szybko otwieram go, aby sprawdzić co ciekawego do mnie przyszło. Uśmiecham się kiedy widzę, iż jest to kolejny odzew na moje ogłoszenie.

Do: scar.kray@gmail.com
Od: libbyxx@gmail.com
Wiadomość: Cześć! Z tej strony Libby Wade, bardzo mi miło :) Widziałam ogłoszenie, iż poszukujesz współlokatorki, otóż byłabym bardzo chętna zobaczyć mieszkanie i dogadać się w celu ewentualnego wynajmu. Jestem studentką pierwszego roku na Imperial College, mieszkałam w akademiku, ale stwierdziłam, że stać mnie na o wiele wygodniejszą opcję, jaką jest wynajem mieszkania z jakąś fajną osóbką. Mam nadzieję, że mieszkanie mi się spodoba, a my dogadamy się w jak najlepszy sposób. Pozdrawiam, Libby.

Po przeczytaniu wiadomości od razu klikam przycisk "Odpowiedź". I przechodzę do pisania.

Do: libbyxx@gmail.com
Od: scar.kray@gmail.com
Wiadomość: Hej Libby, z tej strony Scarlett od mieszkania na Avondale Rd. Jestem więcej niż chętna, abyś obejrzała mieszkanie. Czy odpowiada Ci jutro o godzinie 15:00? Pozdrawiam :)

Wysyłam wiadomość z uśmiechem na twarzy. Po wiadomości dziewczyna wydaje się miła, oby to sprawdziło się również w realu. Spoglądam na zegarek na ścianie, dochodzi godzina 19:00. Decyduję, że wezmę szybki prysznic i łapiąc telefon udaję się do łazienki.
Ciepła, prysznicowa woda jest idealna. Rozluźnia się każdy mój mięsień i od razu czuję się lepiej. Stres związany z pierwszymi zajęciami praktycznymi z prawa jazdy, które odbędą się już pojutrze mija, a ja zapominam o bożym świecie. Chwilę jeszcze pozwalam, żeby woda z deszczownicy spadała na moje ciało i wtedy wychodzę, owijam ręcznikiem ciało, a następnie drugim, mniejszym włosy. Klikam na przycisk telefonu, który leży na automacie, aby sprawdzić czas. Wtedy widzę, iż dostałam sms'a od nieznanego mi numeru.

Wiadomość: Cześć Scarlett, jak dobrze zapamiętałem...Otóż, dostałem informację, że będę Twoim instruktorem na jazdach. Jest mi bardzo miło. Piszę, aby potwierdzić datę. 16 maja, prawda? Przekazano mi również informację, żeby podjechać pod księgarnię, w której pracujesz. Prosiłbym Cię, abyś podała mi jej adres. Zjawię się tam o 19:15 w ten piątek. P.S Żebyś się nie przeraziła, Twój numer podała mi pani Lane z sekretariatu. Pozdrawiam. Harry Styles.

Rozszerzam oczy widząc wiadomość od mojego instruktora. Każdy instruktor pisze do swoich nowych podopiecznych sms'y? Wzruszam ramionami i w odpowiedzi wystukuję adres księgarni, w której pracuję.
Mija kilka minut i dostaję kolejnego sms'a.

Wiadomość: Dziękuję, do zobaczenia w piątek.

Nic nie odpisuję i blokuję telefon odkładając go na automat. Śmieszna sytuacja, ale decyduję się ją wziąć jako gest serdeczności z jego strony, że chciał się upewnić, że wiem wszystko na temat moich pierwszych jazd. Prawie zapominając o sytuacji przechodzę do wieczornej rutyny w łazience...

****

Otwieram oczy z uśmiechem. Delikatne promyki słońca dostają się przez okno do mojego pokoju. Jak dobrze jest mieć dzień wolnego, kiedy prawie nic nie trzeba robić. Wstaję z łóżka energicznym ruchem i wychodzę z pokoju.
Kiedy znajduję się w salonie połączonym z kuchnią, widzę jak na stole w kuchni znajduje się smakowite śniadanie, a przy jednym z talerzy siedzi...no właśnie kto? Nikt inny jak mój ukochany, najdroższy chłopak. Evan Coles. To istny Bóg. Przynajmniej dla mnie. Wysoki, umięśniony blondyn z lekko kręconymi włosami. Mój ideał. Mój jedyny.
- Hej kochanie. - mówi kiedy widzi mnie w jego ulubionej wersji. Lekko zaspana, w słodkiej piżamce. - Ślicznie wyglądasz. - wstaje od stołu i mocno mnie całuje.
- Hej Evan. - mówię tuląc się do jego torsu. - Co to za niespodzianka? - pytam spoglądając na niego z uśmiechem.
- To wszystko jest spontaniczne. Miałem dzisiaj tylko jeden wykład od 8:00 na uczelni i jak wracałem to pomyślałem, że wpadnę i zrobię Ci śniadanie. - mówi całując mnie w czoło.
Evan studiuje wychowanie fizyczne. Ma ambicje, aby zostać trenerem drużyny piłkarskiej. To jego pasja, on tym żyje. Nieraz musiałam oglądać z nim mecze Chelsea Londyn, kiedy mnie to w ogóle nie interesuje, no ale czego nie robi się z miłości.
- Chodź jeść zanim będzie zimne. - chłopak ciągnie mnie za rękę w stronę stołu.
Śniadanie wygląda bardzo smacznie, sadzone jajka na bekonie z fasolką. Prawdziwe angielskie śniadanie.
- Ty to wiesz jak trafić przez żołądek do serca. - żartuję biorąc do ust kawałek bekonu. - Dobrze wykorzystujesz fakt, że dałam ci klucze do mieszkania. - dokańczam.
- Jak tam prawo jazdy kochanie? - pyta Evan.
- W porządku, mam pierwsze jazdy w piątek. Trochę się boję. - tłumaczę kontynuując jedzenie.
- Nie masz się czego bać, jak już siądziesz za kółkiem stres odejdzie. - chłopak puszcza mi oczko.
- Odezwała się do mnie dziewczyna, jest chętna aby tu zamieszkać! - opowiadam i wtedy przypominam sobie, że muszę sprawdzić, czy potwierdziła swoje przyjście. Szybko włączam gmail'a na swoim iPhon'ie i zauważam, że Libby odpisała. - Tak, przyjdzie dzisiaj o 15:00 obejrzeć mieszkanie, mam dobre przeczucie co do niej. - kontynuuję po przeczytaniu wiadomości.
- O to super! Miejmy nadzieję, że to nie będzie taki przypadek jak ostatnio. - śmieje się Evan.
- Oj uwierz mi, tamta dziewczyna była niepowtarzalna. - wtóruję.
Do uszu dociera mi dźwięk przychodzącej wiadomości, przez chwilę myślę, że to mój telefon i wtedy przypominam sobie o wiadomości od mojego instruktora. Okazuje się, że to telefon Evan'a.
Odczytuje wiadomość, a jego twarz pokazuje dziwne emocje. Szybko blokuje telefon i wsadza z powrotem do kieszeni.
- Coś się stało? Kto pisze? - pytam zaintrygowana.
- To tylko Cameron, potrzebuje pilnie mojej pomocy w akademiku. - tłumaczy wspominając imię swojego najlepszego przyjaciela. Zastanawiam się co może być tak pilnego, ale nie drążę tematu. - Będę leciał kochanie. - Evan szybko kończy śniadanie i wstaje od stołu. - Miłego dnia, odezwę się później. - całuje mnie w czoło i opuszcza mieszkanie.
W sekundzie jestem sama. Głośno wzdycham i zabieram się za dokończenie mojego śniadania...